UCZMY SIĘ MODLIĆ

Jim Cymbala

Modlitwy nie można się nauczyć poprzez zasady i seminaria. Musi się ona narodzić z całego otoczenia odczuwanej potrzeby. Jeżeli mówię: „Powinienem się modlić,” to szybko skończy mi się motywacja i zrezygnuję; ciało jest zbyt mocne. Muszę mieć pragnienie do modlitwy.

Zbyt wielu chrześcijan żyje w stanie zaprzeczania. „Mam nadzieję, że moje dziecko kiedyś wróci.” Niektórzy rodzice właściwie już się poddali: „Chyba już się nic nie da zrobić. Robert nie wyszedł na dobrego człowieka – ale staraliśmy się; oddaliśmy go Panu, kiedy był niemowlakiem. Może kiedyś.”

Czym więcej się modlimy, tym bardziej odczuwamy potrzebę modlitwy i więcej chcemy się modlić.

Modlitwa jest źródłem życia chrześcijańskiego, przewodnikiem chrześcijanina.. W przeciwnym razie to tak, jakby mieć w ramionach niemowlę i ubierać go pięknie – ale ono nie oddycha! Jakie znaczenie mają te piękne ubranka; trzeba przywrócić dziecku życie. Nic nie da rozmowa z kimś, kto jest w stanie śpiączki. Dlatego wielki nacisk na nauczanie w obecnych kościołach daje tak niewielkie rezultaty. Nauczanie jest dobre tylko wtedy, jeżeli jest tam życie, które trzeba ukierunkować. Jeżeli słuchacze są w duchowej śpiączce, to co im mówimy może być dobre i ortodoksyjne, ale niestety, duchowego życia nie można się nauczyć.

Pastorzy i kościoły muszą się poczuć tak niewygodnie, żeby powiedzieli, „Nie jesteśmy chrześcijanami Nowego Testamentu, jeżeli nie mamy życia modlitewnego.” To przekonanie spowoduje, że troszkę się zawstydzimy, ale jak inaczej może dojść do przełomu z Bogiem?

Jeżeli naprawdę myślimy o tym, co mówi Dz. Ap. 2:42 – oni trwali w nauce apostolskiej i społeczności, w łamaniu chleba i w modlitwie” - to zobaczymy, że modlitwa jest prawie dowodem na normalność kościoła. Wzywanie imienia Pana jest czwartym wielkim znakiem na tej liście. Jeżeli mój zbór czy twój zbór się nie modli, to nie powinniśmy się chlubić swoją ortodoksyjnością, czy ilością uczestników na nabożeństwie w niedzielę rano.

Właściwie Carol i ja powiedzieliśmy sobie nieraz, że jeżeli duch złamania i wołania do Boga kiedyś osłabnie w Zborze Brooklyn Tabernacle, to będziemy wiedzieli, że jesteśmy w kłopocie, nawet jeżeli na nabożeństwach będzie 10.000 ludzi.

 

Jim Cymbala założył Brooklyn Tabernacle z mniej niż dwudziestu członkami w małym, zaniedbanym budynku w trudnej części miasta. Urodzony w Brooklynie, jest od wielu lat przyjacielem Dawida i Garego Wilkersonów i częstym mówcą na konferencjach Expect Chuch Leadership, sponsorowanych po całym świecie przez World Challenge.